Блог О пользователеnarodowy

Регистрация

 

Sanacja czy erdoganizacja – Санация или эрдоганизация


Sanacja czy erdoganizacja – Санация или эрдоганизация http://narodowy.blog.ru/221599203.html (20.07.2016).

 

Фото: nuso.org/narodowy.blog.ru

Roman Giertych: Uczmy się na przykładzie Turcji jak zaczyna się dyktatura – Роман Гертых: Давайте, будем учиться на примере Турции, как начинается диктатура

Bardzo pouczające jest obserwowanie wydarzeń w Turcji, aby zastosować wnioski z tamtejszego „zamachu” do naszego kraju.

Na pierwszy rzut oka widać, że plany zamachu w Turcji musiały być przynajmniej znane władzom. Pokonanie zamachu stanu w ciągu jednej nocy wskazuje raczej na to, że został on świadomie przygotowany przez kierownictwo wojska i państwa, aby umożliwić dokonanie obalenia niezależnego systemu wymiaru sprawiedliwości. Być może jednak została wykorzystana głupota niektórych wojskowych i zamach planowali niektórzy oficerowie, ale bez wątpienia odbyło się to pod kontrolą służb. Tak czy inaczej – Turcja pod pretekstem walki z zamachowcami wprowadza rzeczywistą dyktaturę na modłę rosyjską. [*]

Implikacje geopolityczne tej zmiany są oczywiste, ale chciałbym wspomnieć o doświadczeniu, które możemy zaczerpnąć z tej sytuacji dla oceny wydarzeń w Polsce.

PiS od wielu miesięcy próbuje poradzić sobie z niezależnymi instytucjami państwa prawa. Atakuje więc Trybunał Konstytucyjny, media oraz sądy. Jarosław Kaczyński zapewnia w wywiadach, że nie jest dyktatorem (co na razie jest prawdą), ale historia uczy, że każda dyktatura zaczyna się od obalenia niezależnych instytucji, takich jak trybunały, sądy i media. Stąd nie ma co dziwić się PiS-owi, że – w powszechnej opinii ludzi znających historię – partia ta zmierza do dyktatury. Każda dyktatura swoje poszerzanie władzy uzasadnia jakąś ideologią. Zazwyczaj, zresztą, zupełnie w nią nie wierząc.

Otóż PiS jako ideologię przyjął sobie pomieszanie nacjonalizmu z socjalizmem. W kwestiach patriotyzmu, polityki historycznej, współpracy międzynarodowej etc. [PiS] prezentuje nacjonalizm, a w kwestiach polityki wewnętrznej, stosunku do nierówności społecznych, polityki społecznej prezentuje czysty socjalizm. Ta pierwsza ideologia przyciąga szczególnie młodzież, której zbrzydził się lewicowy skręt ostatnich rządów, a ta druga przyciąga masy biednych ludzi zawsze podatne na teorię walki klas. Zresztą Polska jest krajem, w którym socjalizm zapuścił głębokie korzenie.

Wracając jednak do Turcji. Czy PiS może planować prowokację podobną do tureckiej, aby osiągnąć wrzenie społeczne potrzebne do siłowego rozstrzygnięcia „problemu” niezależnego sądownictwa? Czy pamiętacie Państwo gejbombera, który na kilka dni przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku porozstawiał atrapy bomb po Warszawie w proteście przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu? W dziwny sposób sprawcy nie znaleziono, a sprawa ta bez wątpienia pomogła Kaczyńskiemu wygrać wybory z Tuskiem.

A czyż to samo zdziwienie nie występuje, gdy analizujemy podsłuchy kelnerów, które tak szczęśliwie omijały polityków PiS i w rezultacie doprowadziły do obalenia [władzy] PO? Do dziś nie wiemy, co było motywem działania sprawców i dlaczego służby, które prowadziły pana Marka F. nie zrobiły nic, aby uniemożliwić nielegalne działania.

W tym kontekście wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że Polska powinna brać przykład z Turcji może budzić grozę...

Roman Giertych

Źródło: https:// web.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1278685138838505&id=215392231834473 (17.07.2016).

------

[*] – Spostrzeżenie Autora, że „Turcja pod pretekstem walki z zamachowcami wprowadza rzeczywistą dyktaturę na modłę rosyjską” jest tym bardziej trafne, że w ramach obecnej erdoganizacji, czyli „betonowania kontroli nad Turcją” (okr. Jamesa Ker-Lindsay'a – zob.: Zamach na władzę Erdogana, czy jego prowokacja? http://polski.blog.ru/221584099.html ) można się tam spodziewać przymusowego wprowadzenia antydemokratycznej ordynacji większościowej w jednomandatowych okręgach wyborczych (tzw. JOW).

Prezydent Erdogan już od dawna jest zachwycony możliwościami neutralizowania rzeczywistej alternatywy politycznej, jakie daje elitom rządzącym system JOW, a nadwiślańscy propagatorzy tego systemu informowali już w 2014 r., że „Recep Tayyip Erdogan powiedział, że [jego] rząd pracuje nad zmianą systemu wyborczego i wprowadzeniem modelu brytyjskiego First-Past-The-Post. 18 kwietnia 2014 na spotkaniu z dziennikarzami w Ankarze premier Erdogan stwierdził, że rządząca partia planuje wprowadzić większościowy system wyborczy tzw. pierwszy na mecie, gdzie tylko jeden poseł będzie wybierany w każdym okręgu wyborczym.” (zob.: Jednomandatowe okręgi wyborcze w Turcji http://jow.pl/jednomandatowe-okregi-wyborcze-turcji/ ). 

W krajach, w których zastosowano w pełni ordynację większościową JOW „skończyła się normalność” (np. w USA – zob.: Nienormalność w krainie JOW http://narodowy.blog.ru/218405987.html ), albo też nigdy się – w naszym rozumieniu – nie zaczęła (np. Zimbabwe, Bangladesz, Irak, Sierra Leone, Vanuatu).

Natomiast w Rosji wprawdzie nie było i nie będzie betonowego „modelu brytyjskiego” JOW, lecz z inicjatywy broniącej się przed upadkiem ekipy Włodzimierza Putina przywrócono na początku 2014 roku skompromitowaną za czasów Jelcyna ordynację mieszaną, nazywaną obecnie przez kremlowskich propagandystów „bardziej postępowym systemem”, i w wyborach 2016 roku (18 września) połowa posłów do Dumy zostanie wybrana w głosowaniu większościowym w okręgach jednomandatowych, a druga połowa w głosowaniu proporcjonalnym, zabezpieczonym nadal 5-procentowym progiem. W ten sposób znalezienie się autentycznej opozycji w Dumie będzie jeszcze bardziej utrudnione, a władza dotychczasowej ekipy nie zostanie przez tą izbę parlamentu zakwestionowana.

Stąd też i trafność Giertychowego przypuszczenia, że erdoganizacja może u nas nastąpić „na modłę rosyjską”. W styczniowym artykule pt. „Ordynacja według PiS-u” (http://trybuna.eu/ordynacja-wedlug-pis-u/ , 20.01.2016) mogliśmy przeczytać, że „Informacja o planach zmian w sposobie wybierania posłów – bo tym jest ordynacja wyborcza – wypłynęła po spotkaniu Klubu Parlamentarnego PiS, które odbyło się w weekend [16-17.01] w jednym z hoteli w podwarszawskiej Jachrance. Było to pierwsze po październikowych wyborach parlamentarnych wyjazdowe spotkanie klubu PiS. (...) Z wypowiedzi działaczy PiS wynika, że zmiana sposobu wyboru posłów do Sejmu miałaby oznaczać wprowadzenie ordynacji mieszanej. Polegałoby to na tym, że połowę posłów (230) wybieralibyśmy tak jak dotychczas, czyli głosując na listy partyjne, zaś drugą połowę – w okręgach jednomandatowych. (...) Nie wiadomo, jakie padną argumenty, jeżeli propozycja zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną zostanie przez PiS ogłoszona oficjalnie. (...) Jak wiemy nauczeni doświadczeniem, PiS prawdopodobnie nie będzie w ogóle tego uzasadniać, tylko – jeśli będzie mieć taką wolę – po prostu któregoś dnia (albo którejś nocy) [ordynację mieszaną] przegłosuje.”

„Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy...”. 230 JOW-ów i 16 list wojewódzkich to sposób PiS na nietykalność w wyborach (http://natemat.pl/168079,230-jow-ow-i-16-list-wojewodzkich-oto-sposob-pis-by-nigdy-nie-stracic-zdobytej-wreszcie-wladzy , 13.01.2016) – w taki sposób portal Tomasza Lisa skomentował styczniowe spekulacje o „dobrej zmianie” w kodeksie wyborczym, przypominając przy okazji, że PiS tylko „odkurzyłby stary projekt” z marca 2006 roku, „gdy rząd Kazimierza Marcinkiewicza miał coraz większe problemy, a Jarosław Kaczyński nie miał jeszcze dość odwagi na flirt z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem” i „PiS rozważał przedterminowe wybory”, a „ówczesny szef klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski przedstawił projekt zmiany ordynacji wyborczej (bazujący na propozycji pierwszy raz złożonej już w 2004 roku) skrojony tak, by nowelizacja pomniejszała skutki wyborczej porażki z Platformą Obywatelską, która już wtedy była pewną sprawą.”

Jak pisano dziesięć lat temu we „Wprost”, „PiS składając projekt dotyczący wprowadzenia ordynacji mieszanej, wychodził na przeciw oczekiwaniom Platformy, która również chciała zmian w ordynacji”, z tym, że – jak zaznaczył w odpowiedzi na inicjatywę PiS-u ówczesny sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna – „PO opowiadało się za wprowadzeniem ordynacji większościowej i jednomandatowych okręgów wyborczych.” Mimo to, szef Platformy Donald Tusk zadeklarował wtedy, że „Platforma Obywatelska jest gotowa do rozmowy o mieszanej ordynacji wyborczej do parlamentu, w której uwzględnione będą okręgi jednomandatowe i zachowana – przynajmniej w części – zasada proporcjonalności”. Zob.: Będzie ordynacja mieszana? https://www.wprost.pl/88178/Bedzie-ordynacja-mieszana.html (22.03.2006).

Według wypowiedzi Przemysława Gosiewskiego dla Radio Tok FM (22.09.2006) i Donalda Tuska dla PAP (22.09.2006), w dniu 21 września 2006 r. szef Klubu Parlamentarnego PiS Marek Kuchciński podjął rozmowy z Donaldem Tuskiem w celu uzyskania zgody PO na taką ordynację wyborczą, która dawała by zwycięskiej partii ponad 50 proc. mandatów po wyborach przedterminowych. Zbiegło się to w czasie z pierwszą dymisją wicepremiera Andrzeja Leppera, udzieloną mu przez premiera Kaczyńskiego w dniu 22 września i anulowaną przezeń w dniu 16 października. Gdyby PiS i PO wówczas się dogadały – mielibyśmy już dawno pseudo-demokrację „na modłę rosyjską”, albo, co gorsza, na „modłę brytyjską”.

Szkoda, że p. Roman Giertych – jako dzisiejszy werbalny przeciwnik erdoganizacji Polski – opowiedział się w roku 2015 (jako prezes Instytutu Myśli Państwowej) za antydemokratyczną ordynacją większościową JOW: „Instytut Myśli Państwowej zachęca do głosowania: Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej? – TAK” (zob.: Rozpoczynamy kampanię referendalną http://www.myslpanstwowa.pl/rozpoczynamy-kampanie-referendalna/ oraz: Referendum http://www.myslpanstwowa.pl/wp-content/uploads/2013/02/referendum_ulotka.jpg ).

Komentarz (nbr)

Erdoganizacja może poskutkować przymusowym wprowadzeniem w Turcji ordynacji większościowej w systemie JOW. Фото: fbcdn.net

Maciej Giertych: PiS jak sanacja – Мачей Гертых: ПС как санация

W Polsce obowiązuje trójpodział władzy – ustawodawcza (Sejm i Senat), wykonawcza (rząd i prezydent) i sądownicza (Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Sąd Administracyjny, sądy powszechne itd). PiS ma wyłączność na władzę ustawodawczą i wykonawczą, a chce także podporządkować sobie sądowniczą. Zaczął od poddania prokuratury ministrowi sprawiedliwości. Mamy próbę sparaliżowania Trybunału Konstytucyjnego przez niepublikowanie jego orzeczeń. Sąd Najwyższy, a także Naczelny Sąd Administracyjny, ogłosiły, że sądy mają uwzględniać orzeczenia TK od chwili ogłoszenia, niezależnie od tego czy rząd to opublikuje, czy nie.

Mamy zaraz potem określenie zgromadzenia ogólnego sędziów Sądu Najwyższego jako „zespół kolesi” (przez rzeczniczkę PiS, Beatę Mazurek, 26.IV.2016), bo walczą o niezależność TK od rządu. Następnie (2.V.2016) pojawił się pomysł surowego karania sędziów za nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych. Można zapytać – a co z immunitetem sędziowskim? Dalej w kolejce znalazła się Krajowa Rada Sądownictwa, która mianuje sędziów. Jest projekt nowej ustawy o KRS, który proponuje, by zakończyć jej kadencję i wybrać nowy skład, a prezesa niech wybiera prezydent – czyli ją upolitycznić. To próba, jak określił to jej rzecznik, „wygaszania Rady”, zemsta za jej wystąpienie w obronie TK. 28 czerwca prezydent odmówił powołania 10 sędziów mianowanych przez KRS tym samym przyznał sobie nową prerogatywę. Władza wykonawcza będzie decydować o tym kto może, a kto nie może zostać sędzią lub awansować w zawodzie.

Jak wielokrotnie mówił Kaczyński, trzeba opozycję ukarać. Najchętniej za „zamach smoleński”. Jeżeli to się nie uda, to, po prostu, „za całokształt”, za to, że jest opozycją i utrudnia rządzenie. Posłanka PiS Bernadeta Krynicka mówiła 23.V.2016 w katolickim „Radiu Nadzieja” nawet o stryczku dla polityków opozycji. Do tego trzeba sobie podporządkować sądownictwo. Przypominają się procesy brzeskie, gdy to rząd decydował o wyrokach na opozycji.

Mieliśmy już „audyt” rządów PO-PSL, czyli wyliczanie pretensji do poprzedniego rządu, ministerstwo po ministerstwie, w niekończącej się tyradzie sejmowej (11.V.2016), ale bez raportów na piśmie. Posypały się rozliczne zarzuty skierowane do prokuratury – pomieszanie spraw dużych z drobnymi, ważnych z trywialnymi. Audyt winno wykonywać ciało niezależne, np. NIK, a nie konkurenci polityczni. To tylko gra, by straszyć opozycję karami.

Ma być władza totalna, czyli PiS chce również władzy sądowniczej! Jest to odwoływanie się do mandatu wyborczego bez uwzględnienia ograniczeń, jakie konstytucja daje wyborcom.

Są pretensje, że opozycja skarży się zagranicy. Określa się odwoływania się do standardów europejskich jako: zaprzaństwo, Targowica i plucie na dom ojczysty. Przypomina to czasy PRL, gdy podobnie oceniano wszelkie odwoływanie się do norm obowiązujących na Zachodzie. W PRL obowiązywały normy radzieckie, dyktatura proletariatu, „partia wie lepiej”. A „zgniły Zachód” niech się nie wtrąca. Czy mamy wracać do rządów jednej partii, bez żadnych konstytucyjnych ograniczników?

Następny pomysł PiS to Ministerstwo Bezpieczeństwa Narodowego pod ministrem Mariuszem Kamińskim, któremu miałyby podlegać wszystkie służby specjalne. Wszelka kontrola w jednych rękach! Ale to ma się pojawić dopiero po szczycie NATO i Światowych Dniach Młodzieży.

Warto przypomnieć, że „dobra zmiana” znaczy to samo co „sanacja”: chęć uzdrowienia tego, co się uznaje za niesatysfakcjonujące.  

Otóż czekamy na dobre zmiany. Na realizację tych wszystkich postulatów, o które upomina się Kościół. Ostatecznie poparcie Kościoła dla PiS wynikało z tej nadziej; na dobrą zmianę. Chodzi o takie sprawy jak likwidacja stosowania procedury zapłodnienia in vitro, usunięcie ze szkół programów gender, a przede wszystkim o likwidację dopuszczalności aborcji (w tym dostępności pigułki ellaOne). W tej ostatniej sprawie jest nacisk społeczny, inicjatywa obywatelska, ale inicjatywy PiS nie ma. Premier Szydło wyraźnie mówi, że takiego tematu w planach rządowych nie ma. Wypowiedzi są mętne.

Oto wypowiedź Kaczyńskiego: (http://300polityka.pl/news/2016/04/18/kaczynski-o-zmianie-prawa-aborcyjnego-rzadzie-eksperymencie-dzialaniach-mf-kod-i-petru-7-cytatow-z-wsieci/ ) „Na pewno trzeba zatrzymać proceder uśmiercania dzieci, które mają różne wady rozwojowe. To jest coś nieludzkiego i z tą eugeniką trzeba w Polsce skończyć. Dalej posunąć się, w moim przekonaniu, nie można. Niektóre wypowiedzi wzywające do wyłączenia także tych przypadków, gdy chodzi o ratowanie życia kobiety lub ciążę z gwałtu, sprawiają w mojej opinii wrażenie nakręcające drugą stronę. Także wielu księży, z którymi rozmawiam, podziela opinię, że efektem penalizacji tych wyjątków może być za kilka lat aborcja na życzenie. Są zresztą pewne granice działania państwa. Państwo nie może nakazać umrzeć kobiecie, która chce ratować swoje życie. Po prostu nie ma takiego prawa. Nie ma też prawa nakazać urodzić zgwałconej kobiecie”.

A więc ma pozostać tak jak ustalił Piłsudski w roku 1932, kiedy to po raz pierwszy wprowadzono w Polsce aborcję. Wówczas zalegalizowano przerywanie ciąży artykułem 233 Kodeksu Karnego (wprowadzonego przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozporządzeniem z dnia 11 lipca 1932 r.) w dwóch przypadkach:

1. z powodu ścisłych wskazań medycznych;

2. gdy ciąża zaistniała w wyniku zgwałcenia, kazirodztwa bądź współżycia z nieletnią poniżej lat 15

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej Mariusz Dzierżawski, organizator zbierania podpisów za całkowitym zakazem aborcji, tak odpowiadał 14.IV.2016 na pytania Renaty Grocholi:

- To prawda, że politycy PiS zachęcali pana, żeby pan na razie odłożył projekt?

- Tak, mówili, że teraz są sprawy ważniejsze, że nie pora na powstrzymywanie zabijania ludzi.

- Kto pana próbował powstrzymać?

- Senator PiS Antoni Szymański. Mówił: „Nie czas teraz”. Zadaliśmy pytanie, to kiedy będzie czas, ale nie odpowiedział.

Cały tekst wywiadu: http:// wyborcza.pl/1,75478,19903324,mariusz-dzierzawski-z-pro-prawo-do-zycia-rodzic-nawet-z-gwaltu.html

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek powiedziała „Absolutnie nie zgadzamy się na to, by karać kobiety, by dziewczynki rodziły dzieci. – Myślę, że wszyscy przez działania Ordo Iuris jesteśmy w pewien sposób wciągani w awanturę polityczną, w sposób zupełnie nieuzasadniony i nieuprawniony”. Czyli jest za aborcją. (http://kontrrewolucja.net/wiadomosci/beata-mazurek-z-pisu-przeciwko-projektowi-ustawy-zakazujacej-mordowanie-dzieci )

Kościół wypowiedział się w tej sprawie jednoznacznie komunikatem z dnia 30.III.2016. Chodzi o całkowity zakaz aborcji. Dziecko poczęte z gwałtu nie jest winne śmierci. Raczej trzeba karać gwałciciela. Gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki trzeba się starać ratować zarówno matkę jak i dziecko. Śmierć dziecka może być konsekwencją terapii, ale nie może być jej celem. Dzisiaj jest szansa na wprowadzenie pełnego zakazu aborcji pod warunkiem, że zechce tego PiS. [*] Gdyby cały był zgodny z nauką Kościoła, to i odpowiednia poprawka w konstytucji gwarantująca pełną ochronę dziecka poczętego byłaby możliwa, biorąc pod uwagę poparcie posłów Kukiz-15 i PSL-u, i zapewne niektórych z PO. Ale bez poparcia PiS-u nic z tego nie będzie. Kościół swoim komunikatem powiedział: sprawdzam! Jeżeli PiS w tej sprawie nie dopisze (jak było przy głosowaniu 13.IV.2007, gdy na 153 posłów PiS tylko 67 zagłosowało w obronie życia poczętego), to skończy się poparcie Kościoła dla PiS.

Jest też sprawa wolności sumienia. W dniu 13.V.2016 rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia, Milena Kruszewska powiedziała: „Co do zasady wszystkie podmioty lecznicze (szpitale), które zawarły kontrakt z NFZ mają obowiązek udzielania świadczeń w nim przewidzianych – w pełnym zakresie i zgodnie z obowiązującym prawem. Stosowanie klauzuli sumienia nie powinno tego obowiązku naruszać ... Na klauzulę sumienia mogą się powoływać tylko poszczególne osoby. Podmiot leczniczy (szpital) nie może deklarować, że pomimo iż udziela świadczeń ginekologiczno-położniczych, nie przeprowadza się w nim zabiegów przerwania ciąży” (http:// www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/resort-zdrowia-klauzula-sumienia-dla-lekarza-a-nie-dla-szpitala,643636.html ). 

Oto przykład „dobrej zmiany” wprowadzony przez „katolicki” rząd PiS. Oznacza to, że za rządu PiS każdy szpital świadczący usługi ginekologiczno-położnicze musi posiadać zespół zabójców gotowych do przeprowadzenia aborcji. Za poprzedniego rządu, w związku z pojawieniem się sprawy z dr. Chazanem, Trybunał Konstytucyjny w październiku 2015 orzekł w sprawie klauzuli sumienia: „Lekarz, tak jak dotąd, nie będzie mógł powołać się na nią w sytuacjach, w których zwłoka w wykonaniu takiego świadczenia mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia pacjenta. Natomiast w innych przypadkach, z różnych przyczyn ocenianych jako niecierpiące zwłoki, będzie mógł odmówić wykonania świadczenia zdrowotnego (niepolegającego na udzieleniu pomocy lekarskiej) niezgodnego z jego sumieniem.” Natomiast w sprawie obowiązku podawania informacji o miejscu możliwej aborcji uznał: „W konsekwencji kwestionowany przepis w zakresie, w jakim nakłada na lekarza powstrzymującego się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem obowiązek wskazania realnych możliwości uzyskania takiego świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie, jest niezgodny z art. 53 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.” Tak orzekł TK dziś tak zwalczany przez PiS.

12 maja obchodziliśmy 90 rocznicę Zamachu Majowego. PSL zaproponowało, by z tej okazji uczcić w Sejmie minutą ciszy ofiary tego zamachu. Ryszard Terlecki, wicemarszałek z PiS stwierdził, że „projekt jest niepoprawny politycznie”. Oczywiście! Tymczasem, tego samego dnia premier Beata Szydło złożyła kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego (z okazji 81 rocznicy jego śmierci).

Niektórzy się zastanawiają, dlaczego PiS nie chce ogłoszenia 11 lipca dniem pamięci o ludobójstwie ukraińskim na Polakach (był to szczytowy dzień tego ludobójstwa), tylko proponuje, by to ludobójstwo włączyć w dzień pamięci o zbrodniach sowieckich 17 września (wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla „Gazety Polskiej” 25.V.2016; ustalenia delegacji Sejmu pod przewodnictwem posła PiS Michała Dworczyka w Kijowie po negocjacjach 16.V.2016 z ukraińskimi zwolennikami UPA; wystąpienie w Sejmie 6.VII.2016 wiceministra kultury Jarosława Sellina). Co innego zbrodnie sowieckie i dla ich pamięci dzień 17 września jest odpowiednim, ale z ludobójstwem ukraińskim nie ma on nic wspólnego. Mało tego – dla Ukraińców 17 września to data „zjednoczenia ziem ukrainnych”, czyli przyłączenie naszych kresów do ZSRR. Zbrodnie UPA i SS Galizien bardziej wpisują się w winy niemieckie niż sowieckie, ale w rzeczywistości są dorobkiem własnym Ukraińców i nie ma co tego rozmydlać.

Teraz się dowiadujemy (ciekawe, że od marszałka Werchownej Rady Ukrainy Andrija Parubija, a nie od marszałka naszego Sejmu Marka Kuchcińskiego), że panowie marszałkowie uzgodnili na spotkaniu w Truskawcu pod Drohobyczem, iż uchwały w sprawie spornych kwestii historycznych nie będą omawiane w polskim Sejmie przed szczytem NATO w Warszawie, czyli przed sobotą 9 lipca (http://www.pravda.com.ua/news/2016/06/26/7112975/ ). W praktyce oznaczało to, że Sejm nie zajmie się sprawą ludobójstwa na kresach przed 11 lipca, czyli nie zdoła uchwalić tego dnia dniem pamięci o pomordowanych. Tak się stało!

Innym wydarzeniem jest nominacja Jana Piekło na ambasadora polskiego na Ukrainie. Piekło wybiela OUN-UPA i umniejsza znaczenie wołyńskiego ludobójstwa. Czemu właśnie takiego ambasadora wybrał sobie PiS?

Skąd więc takie postawy w PiS? Otóż sprawa jest oczywista. Piłsudski był anty-rosyjski, a nie anty-ukraiński. Chciał się federować z Ukraińcami. Tak więc w mentalności PiS winy Ukraińców trzeba pomniejszać, a rosyjskie powiększać.

Prof. Maciej Giertych

Źródło: „Opoka w Kraju” nr 91(112), lipiec 2016 r. http://opoka.giertych.pl/owk_91.htm

------

[*] – Opowiadając się za pełnym zakazem aborcji, prof. Giertych opowiada się – i słusznie – za równością wszystkich ludzi, za poszanowaniem ich równego prawa do życia. Jednakże życie człowieka nie kończy się w chwili porodu, lecz – w sensie społecznym – dopiero się rozpoczyna. I tutaj prof. Giertych nie widzi już potrzeby równości i np. w tymże numerze swojej „Opoki w Kraju” pisze: „Tylko systemy akceptujące nierówność dają postęp. Jednym z elementów ideologii socjalistycznej jest nadmierna opieka społeczna. Nadmiar socjału to tragedia. Wzrasta liczba nierobów, ludzi żyjących wyłącznie z zasiłków. Nadmierny socjał w Europie i w Ameryce Północnej jest przyczyną problemów z niechcianą imigracją. Emigranci szukają krajów, gdzie najwięcej dają za nic i tam się przenoszą. Celem opieki społecznej jest wspomaganie uboższych przez państwo. Polega to na zabieraniu bogatym (w podatkach) i rozdawaniu. O wiele lepiej jest redukować podatki, np. z okazji posiadania dzieci na utrzymaniu lub zwiększać je dla bezdzietnych, niż rozdawać zasiłki. Wiązanie pomocy z pracą i trudem to właśnie owe dawanie wędki.” (M. Giertych, Nierówność potrzebna, „OwK” nr 91(112), lipiec 2016 r.).

Nie będziemy tu prostować socjalistycznych sloganów (socjalizm liberalny, prokapitalistyczny – to najstarszy i najgroźniejszy spośród socjalizmów) zawartych w wypowiedzi Pana Profesora, ale domagamy się konsekwencji: skoro kwestią fundamentalną jest zapewnienie ludziom poczętym prawa do życia, to musi to dotyczyć zarówno okresu przedporodowego, jak i poporodowego. Dziecko nie jest winne ani tego, że zostało poczęte, ani tego, że zostało urodzone. Nie powinno być za to karane ani śmiercią, ani głodem, ani biedą.

Państwo, które wygnało większość narodu z życiodajnej wsi do uniemożliwiających przeżycie miast, i które zmusiło całą populację do życia w warunkach coraz bardziej kosztownej cywilizacji technicznej – nie ma prawa zmuszać ludzi dorosłych (poprzez np. zachęty czy kary finansowe) do poczynania i rodzenia dzieci, jeżeli jednocześnie nie zabezpieczy wszystkim ojcom rodzin odpowiedniego źródła dochodu – i to do momentu wygaśnięcia odpowiedzialności za dziecko, czyli maksymalnie, jak to jest w warunkach polskich, do chwili ukończenia przez nie studiów. Dla społeczeństwa wiejskiego zabezpieczeniem dochodu (czyli Giertychową „wędką”) była własna ziemia, a dla społeczeństwa miejskiego (a zwłaszcza wielkomiejskiego) musi być nim dostęp do odpowiednio opłacanej pracy najemnej.

Zdolność rodziców do utrzymania i  wykształcenia dzieci nie jest bynajmniej zagrożona przez „nadmiar socjału” powodującego niechęć do pracy (jak mniema prof. Giertych), lecz zagraża jej błędna polityka makroekonomiczna elit rządzących, preferujących eskalację zbrojeń i mnożenie sztucznie wywoływanych awantur wojennych, na których zachodni i wschodni pp. „kapitaliści” najszybciej i nawięcej się wzbogacają. Popieranie zbrojeń jest w istocie popieraniem destabilizacji gospodarki w skali świata i w skali poszczególnych państw, gdy tymczasem do prawidłowego rozwoju dzieci w pełnych rodzinach jest potrzebny przede wszystkim trwały pokój i stabilność dochodów.

Amerykańskie awantury wojenne (nie tylko na Ukrainie i w Syrii) odbiły się już rykoszetem na gospodarce Europy, a to dopiero początek jej kłopotów. Wielomilionowa rzesza polskich emigrantów na Zachodzie nie powstała z „nadmiaru opieki społecznej” nad Wisłą, lecz właśnie z praktycznego braku możliwości wybudowania czy zakupienia domów/mieszkań w Polsce i założenia tutaj rodzin. Nie mając możliwości (odpowiedniego, stabilnego dochodu, a często: jakiegokolwiek dochodu) życia w Polsce rządzonej przez zwolenników nierówności społecznej i zwolenników kosztownych zbrojeń (zob.: Giertychowie wobec Rosji http://polski.blog.ru/216380947.html ), Polacy w wieku produkcyjnym zmuszeni byli masowo opuszczać kraj i udawać się na tułaczkę, w tym także – o ironio losu! – do tego samego Londynu, w którym zmuszony był tułać się i ciężko fizycznie pracować (na skutek m.in. amerykańskiej polityki dozbrojenia Niemiec i ZSRR!) ojciec prof. Giertycha, śp. Jędrzej Giertych.

Dzisiaj, po 26 latach sojuszu ze światem tzw. Zachodu, nie ma w Polsce warunków do powrotu stamtąd milionów polskich uchodźców, a Polakom żyjącym w kraju jest coraz trudniej utrzymać się przy życiu i wychowywać dzieci, również z powodu fali uchodźców z Ukrainy, którzy odbierają Polakom szansę na podjęcie pracy we własnym państwie. Przed tymi masowymi migracjami i przed innymi zagrożeniami, wiążącymi się z tym, „że nieprzyjazne nam tendencje mogą odgrywać poważną rolę w obozie właściwych zwycięzców [zimnej wojny] (przyjąwszy, że zwycięzcami będą przeciwnicy Rosji), a więc w świecie anglosaskim i w rozmaitych krajach, środowiskach i kołach z obozem anglosaskim związanych”, przestrzegał śp. Jędrzej Giertych w broszurze pt. „Nasze cele i nasze niebezpieczeństwa” (Stuttgart 1948), pisząc: „Polska – okrojona od wschodu, pozbawiona bezpieczeństwa od zachodu, zdezorganizowana przez ciągłe masowe przesiedlenia, zrujnowana, zdemoralizowana, zrozpaczona, a w dodatku wtłoczona w system federacyjny, w którym oddana by była na łup eksploatacji gospodarczej mniej wyniszczonych i bogatszych sąsiadów, ich przemysłu, ich handlu i ich kapitałów – byłaby już tylko cieniem Polski niepodległej. Niepodległość jej byłaby taką samą fikcją, jak fikcją była jej niepodległość w ciągu większej części wieku osiemnastego.” (zob.: O politykę propolską http://polski.blog.ru/121578435.html ).

Wynika stąd wniosek, że życie w Polsce nie jest kategorią teoretyczną, lecz praktyczną. I powinno być chronione w praktyce, od poczęcia aż do naturalnej śmierci, co wymaga zarówno likwidacji wyzysku i bezrobocia, jak i rezygnacji z agresywnych wojen i początkujących je zawsze nadmiernych zbrojeń.

Skąd jednak wzięło się u narodowego demokraty Macieja Giertycha owo umiłowanie rzekomego „postępu”, jaki przynoszą „systemy akceptujące nierówność”? – Taka jest właśnie tradycja Endecji. Dwa lata temu p. Adam Danek pisał:

„Twórcami polskiego nacjonalizmu plebejskiego byli dwaj ziemianie, starsi od Dmowskiego o lat dziesięć: Jan Ludwik Popławski i Józef Karol Potocki, który swe arystokratyczne nazwisko ukrył pod pseudonimem Marian Bohusz (...) Według wspomnień Władysława Studnickiego, w swoim czasie działacza zarówno ruchu socjalistycznego (II Proletariat, PPS), jak i Narodowej Demokracji, Dmowski przez długi czas nie odgrywał bynajmniej roli głównego mózgu ruchu narodowego. Ustępował pod tym względem ojcom plebejskiego nacjonalizmu. Ale czas pracował dla Dmowskiego. W 1894 r. Marian Bohusz za zorganizowanie „kilińszczyzny” – demonstracji w Warszawie dla uczczenia rocznicy powstania kościuszkowskiego – został aresztowany i zesłany do Rosji, a powróciwszy z zesłania po paru latach, pewnego dnia zaginął bez wieści. W 1908 r. umiera Popławski, w 1913 r. – Zygmunt Balicki. Bieg wydarzeń sam złożył kierownictwo ruchu w ręce Dmowskiego.

Pod jego przywództwem endecja zatraciła swoją ludową, to jest plebejską, orientację ideową. Zamieniła się w „liberalne stronnictwo mieszczańskie”, jak określił ją Czesław Bobrowski, ekonomista związany przed wojną z lewym skrzydłem sanacji, a po wojnie ekspert gospodarczy nowego obozu rządowego. W dodatku – w stronnictwo wiszące głównie na garnuszku wielkich właścicieli ziemskich, zwłaszcza w zaborze pruskim i w byłym Wielkim Księstwie Litewskim. (...) W niepodległej Polsce wyrazicielami nacjonalizmu plebejskiego nie stały się endecja ani Stronnictwo Narodowe, lecz nie powiązane z nimi na ogół organizacyjnie ugrupowania narodowych socjalistów, narodowych syndykalistów czy nawet nacjonalistów komunizujących.

Jeżeli we współczesnej Polsce nacjonalizm ma stać się ruchem buntu przeciw zastanej rzeczywistości, powinien odwoływać się do grup społecznych upośledzonych w obecnie funkcjonującym modelu ekonomicznym. Polski nacjonalizm musi więc w pewnym sensie i zakresie powrócić do charakteru plebejskiego. Taki zaś nacjonalizm musi wysunąć wyraźnie antyliberalny program gospodarczy, bez niedopowiedzeń, wahań i wykrętów.” (zob.: W stronę nacjonalizmu plebejskiego http://xportal.pl/?p=13460 ).

Z tym postulatem Polacy-personaliści powinni się zgodzić. Kultywowanie liberalnych, prokapitalistycznych tradycji Endecji w dobie upadku ubóstwiającego nierówność zachodniego socjalizmu liberalnego (kapitalistycznego właśnie) – jest zupełnie bez sensu. Zwłaszcza, jeżeli mamy na serio zająć się wprowadzeniem pełnej ochrony życia, od poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Komentarz (nbr)

Zob. także/См. также:

Polska endecko-sanacyjna. Польша эндецко-санацийнaя http://narodowy.blog.ru/221495859.html (17.06.2016).

Neosanacja i jej neoendecja. Неосанация и её неоэндеция http://narodowy.blog.ru/221477763.html (09.06.2016).

WPS w próżni społecznej. ВСП в социальном вакууме http://narodowy.blog.ru/221462051.html (03.06.2016).

Jak pokonać neosanację? Как победить нeоcанацию? http://narodowy.blog.ru/221430979.html (22.05.2016).

Kontynuacja neosanacyjnego kursu w Polsce. Продолжение неосанацийнoгo курса в Польше http://narodowy.blog.ru/221350739.html (14.04.2016).

Proamerykańska neosanacja w Polsce. Проамериканскaя неосанация в Польше http://narodowy.blog.ru/220668979.html (15.12.2015).

Sanacja/Санация (Польша): https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanacja


 

Для ответа с цитированием необходимо
выделить часть текста исходной записи