Блог О пользователеnarodowy

Регистрация

 

WPS w próżni społecznej – ВСП в социальном вакууме


WPS w próżni społecznej – ВСП в социальном вакууме  http://narodowy.blog.ru/221462051.html (03.06.2016).

Grupa „Wierni Polsce Suwerennej” (WPS) działa w społecznej próżni, czego dowodem jest nie tylko ich ostatnia nieudana antyneosanacyjna „manifestacja” 27 maja w Łodzi (zwołana pod hasłem: „Nie ma zgody na nowy zamach majowy”), ale przede wszystkim „zero osiągnięć” – jak mówią byli członkowie – w czasie kilkuletniej już działalności publicystycznej i organizacyjnej, nacechowanej, niestety, prostackim antyklerykalizmem i antysemityzmem. (Swoją drogą, któż to słyszał, żeby robić mityng na głównej ulicy Łodzi w piątek po Bożym Ciele, gdy nie ma tam prawie nikogo, bo biedni i bogaci wyjechali z miasta na tzw. długi weekend i pieką sobie kiełbaski na daczach i działkach! – Chyba, że chodziło tutaj tylko o tzw. fakt medialny.) 
Группа „Верны Суверенной Польше” (WPS, ВСП) работает в социальном вакууме, доказательством чего является не только их последняя неудачная анти-неосанацийная „манифестация” 27 мая в Лодзи (созванная под лозунгом: „Нет согласия на новый майский переворот”), но, прежде всего, „ноль достижений” – как говорят бывшие члены – в течение уже нескольких лет журналистской и организационной деятельности, отмечающейся, к сожалению, грубоватым антиклерикализмом и антисемитизмом. (Кстати, кто это слышал, чтобы делать митинг на главной улице Лодзи в пятницу после Праздника Божьего Тела, когда там нет почти никого, потому что и бедные, и богатые выехали уже за город на четыре выходных дня и жарят себе шашлыки на дачах и участках! – Разве что речь шла здесь только о так называемом медиальном событии.) Фото: wordpress.com

 

Animator Stowarzyszenia WPS, p. Kosiur od dawna gardłuje przeciwko „żydo-rządom PiS”, a w wyborach samorządowych 2010 r. (21 listopada) próbował dorwać się do władzy pod szyldem... PiS. Wszystkie chwyty dozwolone? – tak myślą tylko socjaliści!  Аниматор Общества WPS (ВСП), г-н Косюр (Kosiur) агитирует уже давно против „еврей-правительствам ПС”, а во время местных выборов 2010 г. (21 ноября) он пытался схватиться власти под вывеской... ПС. Все уловки разрешены? – так думают только социялисты! Фото: wordpress.com

Zob./Cм.:
Dariusz Kosiur startuje z PiS-u na radnego Otwocka i pluje na Lecha Kaczyńskiego http://www.se.pl/wiadomosci/polska/dariusz-kosiur-startuje-z-pis-na-radnego-otwocka-i_160526.html (19.11.2010).
Dariusz Kosiur kandydatem z listy PiS – z tzw. narodowca na PiS-owca https://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/12/dariusz-kosiur-kandydatem-z-listy-pis-po-%E2%80%98requiem-%E2%80%99-z-tzw-narodowca-na-pis-owca/ (12.08.2011).

 

„Wierni Polsce” w próżni społecznej – „Верны Польше” в социальном вакууме

Niezarejestrowane Stowarzyszenie „Wierni Polsce Suwerennej” pp. Ziemińskiego i Kosiura wystąpiło 27 maja jako (współ)organizator łódzkiej „Manifestacji przeciw pełzającemu zamachowi stanu PiS”:

„ZAPROSZENIE

W dniu 27 maja, w godzinach 15-16, w Łodzi, przed siedzibą partii PiS na ulicy Piotrkowskiej 143 [między ulicą Zamenhoffa i al. Piłsudskiego] odbędzie się wspólna manifestacja partii POLSKA PATRIOTYCZNA, partii ZMIANA oraz Stowarzyszenia WIERNI POLSCE SUWERENNEJ.

Hasło manifestacji brzmi: Nie ma zgody na nowy zamach majowy !!!

(…) Na manifestację zaproszeni są wszyscy, niezależnie od światopoglądu i przynależności partyjnej, którym zależy na suwerenności, dobrobycie i przestrzeganiu praw Polaków. (…) Manifestacja – pierwsza z całej serii, jest czynem w obronie suwerenności Polski oraz w obronie konstytucyjnych praw Polaków, jest dowodem, że naród polski jest świadom i gotów bronić swoich praw, określonych literalnie w art. 1 i art. 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.” – pisał 24 maja po południu p. Paweł Ziemiński. 

Co z tego wyszło, można sobie zobaczyć tutaj:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/24/manifestacja-przeciw-pelzajacemu-zamachowi-stanu-pis/
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/28/lodz-27-maja-br-manifestacja-przed-siedziba-zydo-pis/

Wydaje się oczywiste, że aktywiści tej nacjonalistycznej mikro-organizacji obracają się w swego rodzaju próżni społecznej, która ich coraz bardziej frustruje i skłania do szczerych wynurzeń. Na przykład, w dniu 30.05.2016 r. przeczytać można było na stronie WPS taki oto komentarz Obudzonego, pod tekstem p. Dariusza Kosiura:

„Pozwólcie, proszę, że podzielę się swoją refleksją na temat prawdy, której boją się żydzi. W moim mieście na południu Polski w dużym zakładzie pracy od 4 lat próbuję wytłumaczyć prostym robotnikom o co chodzi z KOD-em, PiS-em, PO, SLD i dosłownie ręce opadają. Ludzie na prowincji nie posiadają ŻADNEJ, powtarzam ŻADNEJ rzetelnej wiedzy, czy to historycznej, czy politycznej, tudzież ekonomicznej. Ich znajomość w każdej z tych dziedzin polega na wiedzy z telewizji, radia, ogólnopolskiej prasy. Całe masy nie czują żadnej potrzeby, aby cokolwiek przeczytać, poszukać, dowiedzieć się czegoś więcej – oni po prostu całą swoją wiedzę czerpią z mediów i jest im z tym dobrze. Ci z wyższym wykształceniem są jeszcze gorsi, nie dość, że ogłupieni przez propagandę, to jeszcze zwiedzeni własnym chwilowym dobrobytem i dostatkiem zapominają o całych masach ludzi, którzy w tym samym zakładzie pracują za 1400-1600 złotych miesięcznie dla wielkiego koncernu.

Znalazłem jedną osobę z produkcji, która była ciekawa tego, co mówię i dosłownie „szeroko otworzyła oczy na świat”, kiedy na nowo zacząłem jej uświadamiać znaczenie wielu wydarzeń bieżących i historycznych oraz ich prawdziwe tło. Ten prosty człowiek, na początku dosyć sceptyczny, dziś po kilku latach doskonale rozumie wszystkie działania okupantów i potrafi czasami je nawet przewidzieć. Jest to jedna na 2000 osób (chociaż poglądów wszystkich osób nie jestem w stanie dociec). Często rozmawiam w pracy z pewnym inżynierem o zacięciu historycznym, który dokładnie potwierdza to, o czym tutaj dyskutujemy, dodając do tego swoją cząstkę olbrzymiej wiedzy. Czuję się rozgoryczony i niepocieszony, bo współpracownicy traktują mnie jak dziwaka, nieszkodliwego wariata, który próbuje uszczknąć im za darmo swojej wiedzy, ale oni tak naprawdę tej wiedzy nie potrzebują. Można wyróżnić dwa obozy: oczywiście zwolennicy PiS i jednocześnie Radia Maryja, którzy jak zahipnotyzowani bezkrytycznie wierzą w Dudę, Kaczyńskiego, Szydło i są nimi wręcz oczarowani, oraz zwolennicy PO. [Oni] Wcale nie rozumieją, że nie muszą głosować ani na PiS, ani PO, ani PSL, ani SLD. Na codzień mam do czynienia z grupą ok. 20 tych samych osób, którym podczas przerw w pracy próbuję wyjaśniać meandry polityki, naszej historii, [lecz] moje próby tłumaczenia przeważnie mają dla nich wydźwięk humorystyczny, bo kiedyś sami uznali, że jest to niemożliwe i koniec. Po co o tym wszystkim piszę? Uważam, że nasz okupant skutecznie ogłupił dezinformacją, wybiórczym traktowaniem historii Polski całe rzesze Polaków i trudno będzie ich przekonać do tego, jak było naprawdę. Ci ludzie szczerze nienawidzą Putina i kropka w kropkę powtarzają jak papugi mainstreamowe brednie.

Niestety, zauważam jeszcze jedną przeszkodę w tym względzie – mianowicie silną wiarę w watykańskich bożków, którzy od wielu setek lat działali zawsze dla dobra Watykanu, a bardzo rzadko interesy Watykanu szły w tym samym kierunku, co interesy narodowe Polski. Kaczyński i spółka sprytnie tę silną wiarę w narodzie wykorzystują, stwarzając złudne wrażenie, że także są katolikami i wierzą w ich Boga. Kościół katolicki od zawsze był rozsadnikiem ciemnoty, guseł, splamiony krwią wielu niewinnych narodów, będący niejako dopełnieniem władzy świeckiej i z tą władzą w niewidoczny dla mas sposób związany. W moim osobistym poszukiwaniu katolickiego Boga przeszedłem szereg metamorfoz i olśnień, ale dopiero poznanie korzeni tej religii oraz odkrycie wielu jej fałszerstw na przestrzeni wieków pozwoliło na osobiste zrozumienie mechanizmu strachu, niewiedzy, umysłowego otępienia, którymi częstuje masy ta watykańska hydra. (...)”

Źródło: Komentarz https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/29/zyd-zydo-rezim-panicznie-boja-sie-prawdy/#comment-14047

Źródłem tej jałowej katoliko- i watykanofobii jest również pseudo-polityczna i pseudo-narodowa „doktryna” filozoficzna WPS, streszczona, w części dotyczącej Kościoła, w 2009 r. przez p. Kosiura (patrz niżej), który w trzy lata później ogłosił nawet swój własny Dekalog – tzw. „Dekalog ruchu narodowego”, z nie-chrześcijańskim punktem pierwszym („I. Najwyższą wartością jest Naród i jego Państwo.”), nawiązującym do idei przegranego socjalizmu narodowego, którego propagatorzy – wywodzący władzę od suwerennego ludu – chcieli zlikwidować Republikę Weimarską i utworzyć nowe państwo niemieckie, oparte na etyce walki, które mogłoby ożywić ideę niemieckiej jedności narodowej (Volksgemeinschaft), przy czym podstawą ideologii narodowosocjalistycznej był antysemityzm i etniczny fundamentalizm (za Wikipedią).

W tekście pt. „Dlaczego nacjonalizm” p. Kosiur pisał tak (cytat z oryginału publikacji):

Nacjonalizm a religia

Polski nacjonalizm miał charakter narodowo-katolicki. Był od początku związany z wartościami kultury łacińskiej, a więc i religii katolickiej. Zawsze szczególną wagę  przywiązywał i przywiązuje do zasad etyki i moralności (nie tylko w aspekcie religijnym, ale szerszym, humanistycznym), które według polskiego nacjonalizmu muszą stanowić niepodważalny fundament dla wszelkich rozważań ekonomicznych, ponieważ właśnie one (etyka i moralność) nadają polityce ekonomicznej wymiar ludzki i racjonalny sens.

Polski nacjonalizm nie może zajmować bezkrytycznego stanowiska wobec hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce. Po śmierci Prymasa Tysiąclecia, ks. kardynała S. Wyszyńskiego hierarchia polskiego Kościoła ulegając wpływom elementów liberalno-globalistycznych świata zachodniego, których ideologie i działania zmierzają do zniszczenia narodowych państw i ich kultur, nie wspiera już narodowych wysiłków Polaków. Hierarchia polskiego Kościoła przechodzi coraz wyraźniej na pozycje liberalistyczne, co znajduje wyraz w faktach i wypowiedziach relatywizujących nawet treści religijne.

Między polskim Episkopatem i Polskim Narodem zanika wielowiekowa więź. Episkopat nie podejmuje żadnych wysiłków na rzecz odbudowy narodowej świadomości Polaków, na rzecz obrony Polski, Polskości i Polaków. W sytuacji, w której Polski Naród pozbawiony został całkowicie własnych mediów przez elementy rządzące, polski Episkopat nie czyni dla Narodu Polskiego niczego, mając do dyspozycji własne kościelne media.

Paradoksalnie – dzisiaj bardziej, niż w czasach socjalistycznej PRL potrzebne są wśród księży postawy godne ks. Jerzego Popiełuszki. Postawy niezachwiane w swojej katolickiej posłudze, które winny obejmować Naród i Jego Państwo. Katolicki internacjonalizm – budujący wspólnotę duchową (filozoficzną) katolickich narodów – powinien wyrażać się wsparciem dla współczesnego nacjonalizmu rozumianego i pojmowanego jako filozofia budowy własnej narodowej państwowości, przy zachowaniu szacunku dla takich samych praw innych narodów.

Takich postaw oczekujemy dzisiaj od ludzi Kościoła katolickiego w Polsce. Dzisiaj, gdy władza w Państwie Polskim jest opanowana przez antypolskich zbirów likwidujących wszystko, co polskie, co narodowe, co słowiańskie, a także i co katolickie.

Ponieważ nacjonalizm nie jest doktryną życzeniową, a opiera się na realnych i racjonalnych przesłankach, dlatego – w związku z ogromnym regresem religii chrześcijańskiej oraz tego, co nazwać trzeba polityką Watykanu w wymiarze narodowym i w wymiarze ludzkich praw – został zmuszony do modyfikacji swojej wykładni politycznej odnośnie religii.

A zatem, z narodowego punktu widzenia realizacja polityki narodowej (nacjonalistycznej) nie może i nie powinna szukać oparcia w religii (u nas w katolickiej), jeśli ta religia jest już kosmopolityczną (nie narodową), a jej hierarchia realizuje cele światowego globalizmu – a katolicyzm stał się właśnie taką religią. Byłoby to niebezpieczne i niekorzystne dla Państwa i dla Narodu, dla ich żywotnych interesów, a więc dla bezpieczeństwa i rozwoju w każdej sferze funkcjonowania Państwa.

Jeśli religia jest kosmopolityczna, czyli popierająca lub współtworząca politykę globalizmu, a więc wspierająca interesy przeciwne do narodowych (nacjonalistycznych), i domaga się dla siebie pełni niezależnych praw istnienia i funkcjonowania w społeczeństwie, to mamy prawo twierdzić, że religia ta jest także szowinistyczna. Taką religią jest niewątpliwie judaizm rabiniczny mniejszości żydowskich i taką religią stał się katolicyzm wywodzący się, podobnie jak judaizm rabiniczny, z judaizmu biblijnego.”

Źródło:
http:// dariuszkosiur.streemo.pl/Community/23940,Blog_Wpis,Dlaczego_nacjonalizm.html (23.08.2009, link już nieaktywny).

Jest to tekst dosyć krótki i bardzo oględny w słowach, nieporównywalny wręcz z wieloma agresywnie antykatolickimi „dziełami” tegoż autora, ale dobrze pokazujący jego kierunek myślenia i zarazem kierunek ideologiczny promowany przez WPS.

Aktywiści niezarejestrowanego Stowarzyszenia WPS demonstracyjnie wspierają politykę Włodzimierza Putina i jednocześnie bardzo ostro krytykują papieży i politykę współczesnego Kościoła katolickiego, przede wszystkim z powodu nie-nacjonalistycznego „katolickiego internacjonalizmu” i „realizowania przez hierarchię celów światowego globalizmu”, zapominając najwyraźniej, że „Świat XXI wieku jest zglobalizowany i współzależny. Dlatego żadne państwo – czy nawet grupa państw – nie może samodzielnie rozwiązywać podstawowych problemów międzynarodowych. Wszelkie próby zbudowania odosobnionych „oaz stabilności i bezpieczeństwa” są skazane z góry na porażkę.” (Włodzimierz Putin, itar-tass.com, 15.07.2014). Na zdjęciu: IV Szczyt Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie (31.03-01.04.2016). 
Активисты незарегистрированного Общества WPS (ВСП) демонстративно поддерживают политику Владимира Путина и одновременно очень резко критикуют римских пап и политику современной католической Церкви, прежде всего из-за не-националистического „католического интернационализма” и „реализации через иерархию целей мирового мондиализма”, забывая, видимо, что „Мир XXI века глобален и взаимозависим. Поэтому ни одно государство или группа стран не могут в одиночку решить основные международные проблемы. Точно так же, как и любые попытки построить отдельные „оазисы стабильности и безопасности” обречены на провал.” (В. В. Путин, itar-tass.com, 15.07.2014). Нa фото: IV Саммит по Ядерной Безопасности в Вашингтоне (31.03-01.04.2016). Фото: glanacion.com

Żeby zrozumieć wtórny, epigoński charakter twórczości „politycznej” pp. z WPS, dobrze będzie przeczytać broszurę Jędrzeja Giertycha pt. „Nacjonalizm chrześcijański” (1948), a zwłaszcza taki jej fragment:

Bankructwo nacjonalizmu niechrześcijańskiego

Nacjonalizmy typu niechrześcijańskiego były same pewnego rodzaju herezją – były jednym z „izmów”, jednym z prądów zrodzonych w erze błąkania się myśli ludzkiej, oderwanej od podstaw światopoglądu katolickiego poczynając od czasu reformacji, a raczej bardziej od czasu narodzenia się racjonalizmu. A co gorsza, wywarły wpływ pośredni na dwa ruchy z pochodzenia na ogół nacjonalizmowi obce (wywodzące się częściowo z socjalizmu), ale następnie silnie ze źródeł nacjonalistycznych pierwiastki myślowe czerpiące, a w następnym rozwoju dziejowym w skutkach złowrogie, mianowicie hitleryzm i faszyzm. (…)

Herezją w prądach nacjonalistycznych było po pierwsze ubóstwienie narodu i uznanie go za dobro najwyższe, ponad którym już nic wyższego nie ma. A po wtóre, był tkwiący w nich pogląd, że polityka jest ponad etyką i że w służbie narodu wszystko jest wolno. Konflikt tych prądów z doktryną katolicką ujawnił się najpierw w fakcie potępienia przez kościół doktryny nacjonalizmu francuskiego, sformułowanej przez Karola Maurras’a. A następnie w złowrogim plonie przyniesionym przez posiew myślowy tych prądów na gruncie ruchów faszystowskich i nazistowskich, które stały się po komunizmie najbardziej destrukcyjną siłą duchową i polityczną w Europie.

Najbardziej charakterystycznymi spośród prądów nacjonalistycznych są: nacjonalizm francuski i włoski. Nacjonalizm jest w gruncie rzeczy zjawiskiem charakterystycznym dla narodów katolickich.
(…)
Jeśli uznać za nacjonalizm stosowanie zasady egoizmu narodowego i rozdziału między etyką życia prywatnego, a życia politycznego w praktyce, w takim razie należy uznać, iż najbardziej nacjonalistycznymi narodami są narody protestanckie – te narody, które stosowały wobec innych narodów (albo wobec szczepów prymitywnych np. w Australii, czy Afryce Południowej) zasadę „ausrotten” i które zburzyły jedność Europy budując całe swoje życie na zasadzie brutalnej walki każdego narodu o przewagę, panowanie i bogactwo, a nawet swoje życie religijne oparły na odrębności i suwerenności „kościołów narodowych”. (…)

Nacjonalizm starego typu był w swej istocie herezją i rychło znalazł się, w niektórych przynajmniej swych odłamach, w konflikcie z Kościołem. A jednak – zwłaszcza w okresie początkowym – katolicy garnęli się licznie pod jego sztandary. We Francji np. znalezienie się kierunku panów Maurras’a i Bainville’a poza obozem katolickim było procesem, który się dokonał nie od razu i który miał wszystkie cechy głębokiego i bolesnego duchowego rozdarcia.

Wynikało to z tego, że obok pierwiastków błędu w doktrynie nacjonalistycznej tkwił rdzeń słuszności – i masy katolickie, a nawet krytyczne i wyrobione umysły katolickie to czuły. Doktryna ta przeciwstawiała się indywidualizmowi i egoizmowi klasowemu, przeciwstawiała się liberalizmowi, przeciwstawiała się prądom internacjonalnym, kazała służyć narodowi, wymagała poświęceń i gotowości do ofiar, wymagała narodowej dyscypliny i solidarności. Wszystko to było uczciwe i zdrowe – i wszystko to przemawiało do uczuć i do rozumu żywiołów uczciwych i zdrowych, to znaczy przede wszystkim do żywiołów katolickich. Również i egoizm narodowy, dopóki się utrzymywał w granicach dopuszczalnych, dopóki mówił, że mamy obowiązek o dobro ojczyzny walczyć i dobra tego bronić, tak mniej więcej jak ojciec rodziny ma obowiązek walczyć o dobro swej rodziny i dobra tego bronić przed niesprawiedliwymi zakusami, był czynnikiem, który przemawiał do zdrowego rozsądku mas najuczciwszych, a więc mas katolickich. Ziarnko błędu, tkwiące w nacjonalistycznych doktrynach nie było początkowo zbytnio dostrzegalne. Musiało wiele czasu upłynąć i wiele faktów nastąpić zanim to ziarenko rozrosło się w wielkie drzewo złego. (…) Toteż doktryny, które miały za punkt wyjścia ideał miłości ojczyzny i służbę ojczyźnie nie były złe i szkodliwe z natury, ale tylko z tego, co w nich było zwyrodnieniem i spaczeniem zdrowej, tkwiącej w nich myśli.

Nie mogły one dojść do całkowitej prawdy, bo nie miały podstaw chrześcijańskich. Narodziły się one w wieku XIX i przepojone były tkwiącym w atmosferze tego stulecia światopoglądzie materialistycznym. Byłyby jednak zapewne z czasem przeszły ewolucję, która by je w duchu chrześcijańskim przekształciła – gdyby nie to, że rozwój ich zwichnęła katastrofa. Katastrofą tą było pojawienie się w Europie nowego zjawiska, jakim były ruchy faszystowskie.
(…)
Właśnie wówczas [po I wojnie światowej] pojawiła się w Europie siła nowa, nie mająca koncepcji i ideologii politycznej własnej, a dysponująca polityczną potęgą. Siłą tą był faszyzm. Narodził się on we Włoszech, wkrótce jednak też i w innych krajach znaleźli się jego naśladowcy lub pojawiły się siły mu pokrewne. Wywodził się on z socjalizmu. Niósł on w sobie silne tchnienie myśli i praktyki socjalistycznej: materializm, umiejętność organizowania mas, zamiłowanie do brutalnej, bez skrupułów prowadzonej walki, anty-tradycjonalizm i skłonność do opierania się o proletariat. Ale w dążnościach swoich stanowił on przeciwko socjalizmowi reakcję. Przeciwstawiał się on walce klas. Przeciwstawiał on prawa zbiorowości – i obowiązki wobec zbiorowości – prawom klas i jednostek.

Nie miał on ideologii – nie był on ruchem intelektualnym, ale ruchem działaczy praktycznych – a potrzebował ideologicznych sformułowań. Sformułowań tych dostarczył mu nacjonalizm. Nacjonalizm włoski rozpłynął się w faszyzmie. Nie stało się to z nacjonalizmem francuskim, bo faszyzmu we Francji nie było, ale stała się z nim rzecz jeszcze gorsza. Gdy wybuchła druga wojna światowa, która obok cech wojny politycznej (narodów przeciw narodom) miała także cechy wojny ideologicznej (faszyzmów przeciwko kierunkom starego typu: liberalizmowi  i socjalizmowi), skłonił się on sympatiami ku obozowi faszystów, to znaczy ku wrogom ojczyzny – i przez to skompromitował się więcej jeszcze politycznie, aniżeli ideowo.

Faszyzmy nie były w swej istocie pokrewne nacjonalizmom. Za ideał stawiały nie naród, lecz państwo. Zamiast rozwijać życie narodowe przez decentralizację, co było ideałem nacjonalizmów, dławiły je przez system totalny. Na miejscu narodu-rodziny postawiły mechanizm-państwo, które stało się wkrótce wielkim więzieniem, o cechach pod wielu względami przypominających cechy państwa marksistowskiego, urzeczywistnionego w Rosji Sowieckiej. Z nacjonalizmu zaczerpnęły one w gruncie rzeczy dość niewiele: niektóre argumenty i hasła. W dodatku najbrutalniejszy z faszyzmów, niemiecki, został ideowo zapłodniony nie przez nacjonalizm, lecz przez rasizm.

Ale mimo to, faszyzmy swoimi zwycięstwami i swoją klęską pociągnęły za sobą zgubę także i nacjonalizmów. Nie tylko przez to, że je skompromitowały faktem współpracy z nimi, faktem przemieszania się ludzi i zajęcia razem frontu przeciw wspólnym wrogom, ale także – i to przede wszystkim – przez to, że pochwyciły ziarno złego, mieszczące się w nacjonalizmach i rozwinęły je do rozmiarów potwornych. To, co przedtem było tylko niebezpiecznym zalążkiem herezji, mogącym się z czasem rozwinąć, albo nie rozwinąć – to, co wywołało wprawdzie, jak w wypadku nacjonalizmu francuskiego, potępienie Stolicy Apostolskiej, ale nie było dostępne jako niebezpieczeństwo pojmowaniu maluczkich – to stało się oczywistym i znienawidzonym złem nawet w oczach mas najszerszych.

Nacjonalizm zidentyfikował się z faszyzmem i utonął wraz z nim. W konsekwencji, zarówno zatracił swoją indywidualność własną, jak potoczył się po drodze ewolucji, która zamiast wyzwolić go z tkwiącego w nim pierwiastka złego, jeszcze ten pierwiastek powiększyła. Nacjonalizm stał się bardziej herezją, aniżeli przed tym był i być musiał. Stało się to dla niego, w epoce, w której cały świat instynktownie rozumie, iż ratunek jest w nawrocie do chrześcijaństwa, przyczyną zagłady. Zagłada nacjonalizmów w ich dotychczasowej, niechrześcijańskiej formie, jest nieunikniona i konieczna.

Francja, Włochy, a wraz z nimi także i niektóre inne kraje, praktycznie biorąc nie mają już nacjonalizmów. To rząd dusz sprawują dziś w nich, poza komunizmem, ruchy o cechach przemijających. Ruch chrześcijańsko-społeczny oraz ruch socjalistyczny. A także nowa, nie skompromitowana forma faszyzmu w postaci nie posiadającego własnej doktryny ideowej i będącego tylko organizacją akcji praktycznej ruchu de Gaulle’a.

Niemal we wszystkich krajach nacjonalizmy upadły. Upadły bo nie były chrześcijańskie, albo były za mało chrześcijańskie. Jeden jest tylko kraj, w którym to, co można by nazwać nacjonalizmem nie upadło, ale przeciwnie, jest dominującą siłą. Krajem tym jest Polska. (…) Znamieniem polskiego narodu jest nacjonalizm chrześcijański. Jest to ideologia, która rodziła się, rozwijała, dojrzewała i krzepiła w ciągu lat sześćdziesięciu, ale która istotą swoją tkwi w tysiącletnich tradycjach ideowych polskiego narodu. Treścią tej ideologii jest służba narodowi – ale narodowi nie uważanemu za dobro absolutne, lecz tworzącemu – tak, jak rodzina w społeczeństwie – komórkę w całości większej, którą jest świat chrześcijański oraz na chrześcijańskich podstawach zbudowana ludzkość.”

Źródło: J. Giertych, Nacjonalizm chrześcijański, Wyd. Dom Książki Polskiej, Stuttgart 1948.

 

Naród nie powinien być dobrem najwyższym, lecz komórką w całości większej, którą jest świat chrześcijański oraz na chrześcijańskich podstawach zbudowana ludzkość. Państwo narodowe nie może być mechanizmem dominacji socjalistów narodowych, zamieniających je w wielkie więzienie, lecz personalistyczną wspólnotą.  Народ не должен быть абсолютным добром, а только клеткой большой  целостности, т.е. христианского мира и построенного на христианских основах человечества. Национальное государство не может быть механизмом доминирования национальных социалистов, заменяющих его в большую тюрьму, а только персоналистическим сообществом. Фото: libertas.co

Po przeszło półwieczu okazało się, że Jędrzej Giertych miał rację, a fiasko nacjonalizmu niechrześcijańskiego widać dziś nawet na Ukrainie, gdzie rzekomy lider narodu ukraińskiego Oleg Tiagnibok vel Ołeh Tiahnybok uzyskał w 2014 r. – czyli w pierwszym roku wojny z rosyjskimi secesjonistami – poparcie zaledwie 1,16 % wyborców, a jego  partia „Swoboda” dostała tylko 4,71 % głosów i znalazła się poniżej wyborczego progu. Gdyby nacjonalizm na Ukrainie nie był od dawna sztucznie nadmuchiwany przez ośrodki zagraniczne, i gdyby te ośrodki nie utrzymywały w równie sztuczny sposób powiększającej się nędzy w tym kraju i nie rozpętały w nim wojny domowej – to, być może, p. Tiagnibok stałby sobie dzisiaj na Majdanie, czy w jakimś Hyde Parku, niczym p. Ziemiński na ul. Piotrkowskiej w Łodzi, przed siedzibą PiS-u.

Na powyższym filmie widzimy, jak p. Paweł Ziemiński (WPS) usiłuje po raz kolejny udowodnić, że w Polsce neosanacyjnej panuje wolność słowa, a „wołać na puszczy” można sobie nawet pod zamkniętą siedzibą partii rządzącej, pod opieką państwowej policji. (Wierni Polsce Suwerennej – relacja z „manifestacji przeciw totalitaryzacji i militaryzacji Polski” Łódź, sobota po południu 18.06.2016).

Na następnej manifestacji należy wprowadzić nieco ożywienia do scenografii, np. pan z chorągwią OWP mógłby biegać dookoła kamery w czasie wystąpienia p. Prezesa (vide instruktaż A. Wajdy poniżej).


.

Mówią o tym zresztą sami „Wierni Polsce” – pod ich relacją z „Manifestacji przeciw pełzającemu zamachowi stanu PiS” jeden z czytelników wyraził wątpliwość:
„- Niestety, zabrakło systematycznej pracy w terenie i, niestety, będzie to tylko egzotyczna grupka wtajemniczonych, a szkoda. Jaki procent Polakow wie o WPS? O Zmianie? A ilu wie o ich celach?”
Na co p. Kosiur odpowiedział:
„- Zabrakło pracy w terenie, ponieważ brakuje pieniędzy – taka jest brutalna prawda.”

Słowem: zabrakło sponsorów i nowych członków oddających swoje siły i środki na rzecz tej grupy, dla propagowania idei nacjonalizmu niechrześcijańskiego. W listopadzie 2014 r. pisał już o tym były jej uczestnik, p. Tadeusz Dylak:

Koniec strony Wiernych Polsce

Jak ktoś tu napisał w komentarzu, strona „suwerenna” stowarzyszenia WPS [suwerenna.worpdress.com], prowadzona przez panów P[awła]Z[iemińskiego] i D[ariusza]K[osiura], została zlikwidowana przez właścicieli serwera wordpress.

Dlaczego tak się stało, nietrudno się domyśleć, nie trzeba było czytać artykułów, jakie tam były zamieszczane, wystarczyło przejrzeć jedynie ich nagłówki.

Ta strona, którą ja prowadzę pod nickiem Adm [wiernipolsce.wordpress.com], a którą założyłem w 2009 roku ma się, jak na razie, dobrze, ale nie wykluczone, że też może zniknąć.

Otóż, stronę [tę] założyłem [po to], by wspierać osoby o przekonaniach narodowych, z aspiracjami politycznymi, zdolne do zdobycia miejsc w ławach poselskich, bądź senatorskich. Projekt założenia stowarzyszenia grupy takich osób okazał się niemożliwym do realizacji z racji błędów, jakie zostały popełnione już na wstępie. Pierwszym takim błędem było umieszczenie w statucie treści, które nie spodobały się organom wydającym zgodę na rejestrację stowarzyszenia. Autorzy statutu po prostu nie uświadamiali sobie w jakiej rzeczywistości politycznej funkcjonują i zamiast kilku gładkich, nic nie znaczących frazesów „rozpisali” się na całego, odkrywając swoje „niecne” względem III RP zamiary.

Pięcioletni okres działalności niby-to stowarzyszenia sprowadził się faktycznie do zera osiągnięć. Co więcej, pojawianie się członków zarządu [WPS] na spotkaniach innych grup kończyło się albo wyłączaniem [im] mikrofonów, albo wypraszaniem [ich] z sali.

Do WPS na przestrzeni pięciu lat nie wstąpił ani jeden członek, ubyło za to w tym okresie aż jedenastu [członków] na ogólną liczbę piętnastu. Jak jest [już] na tej stronie wiadomym, ja sam także złożyłem rezygnację.

Dzisiaj nie widzę w przestrzeni internetowej osób, które skłonny byłbym wspierać. Nie widzę liderów, nie widzę ludzi na tyle mądrych, politycznie zaangażowanych i zdolnych do stawiana i osiągania celów, którym warto by poświęcać swój czas. Stąd [też] strona ta staje się zbędna i jest faktycznie do wzięcia.”

Źródło: http://wiernipolsce.wordpress.com/2014/11/25/koniec-strony-wiernych-polsce/ (25.11.2014).

„Planktonowa” formacja WPS nie jest tu zresztą wyjątkiem, regres przeżywają znacznie poważniejsze organizacje nacjonalistyczne i cały ruch narodowy. Jeden z jego płodnych publicystów p. Jakub Siemiątkowski pisał w 2015 r., że dzisiaj „sam szyld endecji po prostu nie znaczy zbyt wiele. A już na pewno nie na tyle dużo, by na nim samym tylko budować formację polityczną w czasach dzisiejszych. Naprawdę nie ma nic dziwnego w tym, że do polskiego wyborcy apel o wsparcie jednej z największych tradycji politycznych II RP nie trafia. Spory sprzed wieku nikogo, poza może historykami i samymi narodowcami, dziś nie obchodzą i nie mamy prawa mieć o to do naszych rodaków pretensji. Endecja nie jest dziś Polsce potrzebna – potrzebny jest nowoczesny, zdolny odpowiedzieć na aktualne pytania nacjonalizm. Z endecji będzie czerpał sporo, ale będzie już czymś innym.

Źródło: J. Siemiątkowski, Czy endecja jest potrzebna Polsce? http://narodowcy.net/publicystyka/czy-endecja-jest-potrzebna-polsce-3 (27.07.2015).

W swoim ostatnim wywiadzie dla antykapitalizm.pl szef umundurowanej na faszystowską modłę Falangi, p. Bartosz Bekier, powiedział wprost, że nacjonaliści polscy nie stanowią żadnej liczącej się siły ani w sejmie, ani poza sejmem, zaś sam „nacjonalizm bez przewodniej idei innego rzędu nie jest zagrożeniem dla liberalizmu. Otwartym pozostaje pytanie, czy ktokolwiek jest dzisiaj w stanie realnie zagrozić kapitalizmowi, którego sieć oplata praktycznie cały glob. Próba stworzenia jednego państwa w sposób pełny wymykającego się aksjologii liberalnej, byłaby skazana na klęskę, zniszczona przez system immunologiczny międzynarodowego banksterstwa. I właśnie dlatego antyliberalny przełom, by mógł odnieść sukces, musiałby zwyciężyć w skali całego kontynentu. Jeśli miałoby się to odbyć pod sztandarami nacjonalizmu, to musiałby to być nacjonalizm europejski, istniejący obok zdrowo pojmowanego egoizmu narodowego, ale jednak podporządkowany celom wyższego rzędu. W Polsce był już taki nacjonalizm i nazywał się „narodowym radykalizmem”. Zawsze warto przypominać, że w nazwie tej nie chodziło o „radykalny nacjonalizm”, tylko o ideę narodową połączoną z radykalizmem społecznym, czyli myślą socjalną i antykapitalistyczną. Całość wzbogacono o uniwersalizm katolicki, zaś w przypadku Bolesława Piaseckiego jeszcze o platonizm polityczny i wynikający z niego katolicki totalizm. Współcześni polscy nacjonaliści mają się do czego odwoływać tworząc nowe programy i współczesne doktryny polityczne. Problem polega na tym, że chętnych jest niewielu.

Źródło: WYWIAD: Bartosz Bekier dla antykapitalizm.pl http://antykapitalizm.pl/2016/05/30/wywiad-bartosz-bekier-dla-antykapitalizm-pl/ (30.05.2016).

Na czym powinien polegać taki nowoczesny nacjonalizm, podporządkowany na dodatek „celom wyższego rzędu”? Dobrym pomysłem byłoby dzisiaj sprzężenie uczuć narodowych i polityki narodowej z filozofią personalizmu (co sprzyjałoby wygaszaniu wojen). W starym tekście Edwarda G. Lengela i Mateusza M. Angera pt. „Narodziny i schyłek nacjonalizmu” (1999) czytamy jednak, że można pójść znacznie dalej. Autorzy ci twierdzą, że globalizm po II wojnie światowej był właśnie „owocem nacjonalizmu”, jako że „II wojna postrzegana była przez wielu ludzi jako ostateczna konsekwencja nienawiści zrodzonej przez nacjonalizm. Zimna wojna ujawniła z kolei rosnącą potrzebę jedności Zachodu w obliczu sowieckiej agresji.”, zaś budowane przez globalistów „„państwo światowe” jest po prostu „państwem narodowym” na większą i potężniejszą skalę.” – Jaka może być na to „katolicka odpowiedź”?

„Jakkolwiek sfrustrowani mogą być katolicy w obliczu zagrożenia tą globalną tyranią – piszą wspomniani publicyści „The Angelus” – błędem byłoby poszukiwanie ratunku w powrocie do pewnych wcześniejszych etapów rozwoju zachodniej cywilizacji. Nie możemy zrzucić kajdan Nowego Porządku Światowego poprzez powrót do faszyzmu lat trzydziestych czy republikanizmu lat siedemdziesiątych. Nacjonalizm, rozwijający się od średniowiecza, z samej swej natury sprzyja podziałom, ponieważ dąży do osiągnięcia przewagi jednej grupy etnicznej nad innymi. Zgodnie z jego zasadami Kościół musi być podporządkowany interesom państwa i zeświecczonego społeczeństwa, a interes sąsiadów (należących przecież również do wspólnoty państw chrześcijańskich) egoistycznym i doraźnym interesom danej partii, klasy czy grupy etnicznej.

Nie zamierzamy tu kwestionować rzeczywistych różnic, istniejących pomiędzy narodami, ani nie wyobrażamy sobie, że wszystkie tarcia i spory mogłyby zostać całkowicie wyeliminowane. Należy bezwzględnie zaprzestać polityki prowadzącej do wyniszczenia kultur narodowych w celu stworzenia ponadnarodowego państwa politycznej poprawności. Co najważniejsze, katolicy muszą rozciągnąć zakres miłości bliźniego na cały świat, przezwyciężając różnice i wspierając nawrócenia, zarówno duchowe, jak i społeczne. W sercu katolickiego przesłania leży idea nadprzyrodzoności, wykraczającej poza naturę. Tak więc, zamiast bezmyślnie powtarzać narzuconą nam tezę o konflikcie na linii globalizm – nacjonalizm, czas byśmy podnieśli i ożywili ideę (...) chrześcijańskiego ładu międzynarodowego. Jeśli tego nie uczynimy, będziemy mogli wybrać jedynie pomiędzy bałkanizacją świata a Novus Ordo Saeculorum.”

Źródło: „Zawsze Wierni” nr 3/2003 http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/609

Musimy zatem odrzucić nacjonalizm niechrześcijański nie tylko z powodu jego historycznych i aktualnych związków z kolektywistycznymi utopiami socjalistycznymi, ale także z tego powodu, że nie stanowi on wobec nich żadnej sensownej alternatywy. Orwellowski świat zglobalizowany będzie bowiem tylko powiększonym do skali planety i nasyconym nowoczesnymi narzędziami zniewolenia wzorcowym państwem nacjonalistów niechrześcijańskich, starających się narzucić wszystkim (!) swój sposób myślenia, porozumiewania się, styl życia i obowiązkową admirację nacjonalistycznego państwo-tworu.

Niechrześcijańskie partie nacjonalistyczne (ubóstwiające dany naród) są narodom zbędne, podobnie jak partie feministyczne (ubóstwiające płeć żeńską) zbędne są kobietom. Tak naprawdę, narody nie potrzebują do życia żadnych partii, a szczególnie partii starających się je na siłę indoktrynować, unifikować, militaryzować i popychać do walki z innymi narodami.

Narody dzisiejszego świata są zbiorowościami ludzi różnych, czy to w Iranie, czy w Ameryce, czy nawet w Polsce – bo jedni chcą u nas mówić po angielsku, a drudzy chcą mówić po rosyjsku; jedni żenią się u nas z Żydówkami, a drudzy żenią się z Rosjankami – i żadna partia nacjonalistyczna nie zdoła im tego zabronić. Narody zawsze mieszały się ze sobą i przenikały (nie tylko na pograniczach), a rządziły nimi elity o bardzo różnym, często mieszanym pochodzeniu narodowościowym, np. w Polsce Piastowie brali żony z różnych stron świata, a szlachta była przemieszana: polsko-rusko-litewsko-niemiecka.

Ponieważ zlikwidowano już u nas, w zasadzie, jedyny czysto polski trwale osiadły element na ziemiach Polski – tzn. wygnano masy polskiego chłopstwa ze wsi do miast (gdzie chłopstwo się skosmopolityzowało, a po części i przemieszało z innymi narodowościami), toteż partie nacjonalistyczne nie mają już swojego dawnego zaplecza i zarazem przedmiotu swoich starań: autentycznie polskich mas żyjących na polskiej ziemi prawdziwie po polsku.

Nic już nie stoi zatem na przeszkodzie, by odrzucić nacjonalizm niechrześcijański (wraz z towarzyszącymi mu utopiami socjalistycznymi) jako sztucznie podtrzymywany przeżytek (podtrzymywany na potrzeby wojenne mocarstw/wasali mocarstw i na potrzeby propagandy mondialistycznej) i zacząć odtwarzać anty-socjalistyczne społeczeństwo stanowe, opierające się na zasadach personalizmu i chcące budować cywilizację personalistyczną nie tylko w Polsce, ale i „w skali całego kontynentu”.

Komentarz (nbr)

Profesor Henryk Kiereś wyjaśnia w wykładzie pt. „Socjalizm czy personalizm” (Lublin, 26.01.2016), dlaczego nacjonalizm niechrześcijański jest narzędziem kolektywistycznych utopii socjalistycznych: socjalizmu liberalnego, socjalizmu komunistycznego, socjalizmu narodowego i socjalizmu faszystowskiego, oraz dlaczego musimy odrzucić te szkodliwe utopie i zastąpić je filozofią personalistyczną.  Профессор Генрик Кересь объясняет в лекции под названием „Социализм или персонализм” (Люблин, 26.01.2016), почему нехристианский национализм является инструментом коллективистических социалистических утопий: либерального социализма, коммунистического социализма, национального (нацистского) социализма и фашистского социализма, и почему мы должны отказаться от этих вредных утопий и заменить их персоналистической философией.

 

Personalizm i socjalizm (kopiuj i podaj dalej). Персонализм и социализм (копируй и передай дальше):

 


 

Для ответа с цитированием необходимо
выделить часть текста исходной записи